platforma blogowa portalu nowa trybuna opolska

Do Maroka długa droga

Sama nazwa „Marakesz” ma w sobie tak duży pocisk, nabój (czy jak to nazwać) orientu, że już kręci mi się w głowie.

Czytaj dalej…

Ten wjazd nie jest dla mnie

Jeszcze kilka tygodni temu spokojnie śmigałam po ulicach Opola. Spokojnie, bo miałam świadomość, że wszędzie (prędzej czy później) dam radę wjechać. A teraz…

Czytaj dalej…

Jak, przez własny błąd, pół nocy prułam

O tym, że rodzice dziecka chodzącego do szkoły zawsze muszą być przygotowani, na niespodzianki w stylu „Na jutro potrzebuję dziesięć pudełek po margarynie”, już pisałam. I co? I sama nie byłam przygotowana. Zaskoczyła mnie niespodzianka pisankowa. No cóż, za błędy się płaci. Zapłaciłam czapką, jedną skarpetą i starą rękawiczką.

Czytaj dalej…

UE mówi „nie” Panom i Paniom. Absurd sięgnął szczytu?

Już nie policjant i policjantka, a funkcjonariusz policji, nie stewardesa, a opiekun lotu, nie Pan i Pani, a Ewka, Kaśka i Krzychu. W rubryce zawód wykonywane chyba będę musiała wpisywać „człowiek piszący teksty prasowe”, broń Boże, dziennikarka. Po prostych unijnych bananach przyszedł czas na zrównywanie płci.

Czytaj dalej…

Prawdziwych mężczyzn nam trzeba

Oglądałam ostatnio niesamowity film z pogranicza horroru i dramatu. Miejsce akcji – parking, rola pierwszoplanowa – kobieta za kierownicą, rola drugoplanowa – mężczyzna za kierownicą.  Byłam wstrząśnięta, ale niezmnieszana.

Czytaj dalej…

Jak chce się być pięknym, to trzeba cierpieć

To jedno z ulubionych powiedzeń mojej mamy. Teraz odkrywam jego rzeczywiste znaczenie – od dwóch tygodni żyję z ciągłymi zakwasami mięśni. I to wszystko na własne życzenie, ale trzeba bo przecież wiosna idzie, a po niej…

Czytaj dalej…

Martyna Wojciechowska wyjeżdża? I tak trzymać!

Pudelek, pomponik, lansik (portale plotkarskie – dla niewtajemniczonych) itp. rozpoczęły kolejne kamieniowanie. Tym razem pod pręgierzem stanęła Martyna Wojciechowska. Za co? Ano za to, że ośmieliła się zostawić w Polsce dziecko i wyruszyć w świat. Zła matka – krzyczą tytuły bulwarówek. Jasne – powinna siedzieć kołkiem w domu i prać pieluchy (tetra jest zdrowsza od pampersa).

Czytaj dalej…

Fryzjer raz w roku i bomba

Co by nie mówić, my kobiety kochamy komplementy. Fakt, że czasami nie wiemy jak się zachować, kiedy ktoś, coś miłego w naszym kierunku rzuci, ale lubimy to. I co zrobić, żeby komplementów było więcej? Chodzić do fryzjera tylko raz w roku. Sprawdziłam to na własnej skórze.

Czytaj dalej…

Starych nie ma, chata wolna

A dokładnie, to nie starych, a młodego. Młody pojechał na „białą szkołę”. Równo rok temu pisałam o rozterkach, które towarzyszyły mi wysyłając go po raz pierwszy na kilkudniowy pobyty poza domem bez opieki rodziny (mamy, taty, babć i ciotek). Teraz wysyłałam go po raz drugi, ale w emocjach nic się nie zmieniło. Znowu ogarnęła mnie panika.

Czytaj dalej…

Byłam na męskim pępkowym…

Oni królowie nocy sprzed dziesięciu lat, stali bywalcy opolskich pubów opuszczający ich progi razem ze świtem, gwiazdy świecące na firmamencie kawalerskiego stanu, miłośnicy wolności, starego wina, młodych kobiet i szybkich samochodów, siedzieli wczoraj w mojej kuchni i przez dwie godziny rozmawiali o… dzieciach, po czym grzecznie rozeszli się do domów z okrzykiem na ustach „Michaś witaj wśród nas i zdrowie mamy”. Patrzcie jak czas zmienia ludzi, a może po prostu, po tych dziesięciu latach już nie muszą chojraczyć… Teraz kolej na ich synów.

Czytaj dalej…